Pieprz Cayenn

0
753

Tak, chodzi o tą zwykłą, mieloną „papryczkę chili”, odpowiednią odmianę oczywiście. Można jąznaleść w supermarkecie. Sugerowana dawka wynosi od pół do 10 gramów dziennie, jak by nie liczyć – są to śmieszne grosze. Warto się upewnić, czy to co kupujemy to faktycznie pieprz cayenne, a nie jakaś odmiana papryczki ostrej zbliżona smakiem.

Co potrafi?

Po pierwsze – układ krążenia. Efekt stosowania pieprzu cayenne jest naprawdę szokujący. W kilka dosłownie dni jest w stanie znacząco obniżyć ciśnienie krwi i przywrócić krążenie u osób z zaburzeniami (jednocześnie podnosi u osób ze zbyt niskim), są doniesienia o zanegowaniu efektów zawału serca po szybkim podaniu cayenne. Nie ma na świecie drugiej substancji, która do tego stopnia jest w stanie poprawić stan układu krążenia. Ma nie tylko właściwości zwiększające przepływ krwi przez tkanki, ale też blokuje powstawanie skrzepów a także – co najciekawsze – zatrzymuje krwawienia, działanie zupełnie odwrotne. W tym świetle drobnym szczegółem jest jej wpływ na cholesterol.

Jest niesamowicie zdrowa na żołądek. Jej bardzo ostry smak w teorii powinien wypalić w żołądku dziurę na wylot, w praktyce – wrzody ulegają zagojeniu, znikają wszelkie objawy niestrawności wynikające z nadkwasoty, zapalenia ścianek żołądka czy zaburzenia perystaltyki jelit.

Działanie przeciwnowotworowe. Myszy z ludzkimi guzami raka prostaty po podaniu cayenne miały zaledwie 1/5 przyrostu rozmiaru guza w porównaniu do szczurów które pieprzu nie dostały. Podobne działania wykazano dla raka płuc czy białaczki.

Ogromne działanie przeciwbólowe – w przypadku chorób z przewlekłymi zmianami zapalnymi i towarzyszącym bólem, cayenne potrafi sprawić, że ludzie całkowicie odstawiają leki przeciwbólowe. Podobnie bywa w przypadku migreny.

Działania przeciwzapalne. Potrafi przynieść ulgę w przypadku schorzeń z przewlekłymi stanami zapalnymi, np w chorobie reumatoidalnej stawów – do tego stopnia, że często możliwe jest całkowite odstawienie leków. Podobnie w przypadku innych schorzeń z zaburzeniami zapalnymi, np w silnych alergiach czy astmie.

Zwiększa także dopływ krwi do mózgu, tym samym mając podobne działanie jak miłorząb czy żeń-szeń – innymi słowy, potrafi całkowicie zlikwidować depresję czy ataki paniki, w ciągu zaledwie kilkunastu minut!

Z uwagi na działanie zwiększające przepływ krwi i regulujące stany zapalne, cayenne ma z pewnością wiele innych pozytywnych działań, ale jak to bywa z rzeczami tanimi – nie jest badane. Pozytywny wynik solidnych badań kosztowałby koncerny farmaceutyczne miliardy dolarów.

Powinno się rozpocząć terapię w małych porcjach, aby uniknąć nieprzyjemnej niespodzianki jeśli jesteśmy na to uczuleni (to dotyczy zresztą każdego nowego pokarmu, można umrzeć z powodu otworzenia paczki orzeszków). Nie powinno się stosować pieprzu w kapsułkach.

I na koniec niespodzianka. Jest takie zioło – miłorząb japoński. Zażywanie go zwiększa ukrwienie mózgu, powodując szereg pozytywnych efektów – cofanie się depresji, polepsza pamięć, zanik nerwic i tak dalej. Ale żeby to zioło zadziałało, musi się dostać do tych obszarów mózgu. W przypadku braku prawidłowego krążenia jest to problem. Zażycie jednocześnie cayenne i miłorzębu daje naprawdę niewiarygodny, błyskawiczny efekt, który ciężko porównać z czymkolwiek innym. Żaden lek oferowany przez medycynę, łącznie z tymi tylko na receptę z setką skutków ubocznych, nawet nie zbliża się do efektów takiej mieszanki.

Jest ona niezastąpiona we wszystkich przypadkach upośledzenia krążenia, np po wylewie krwi do mózgu. Rehabilitacja może zostać niekiedy skrócona z kilku lat do paru dni – wiem, że brzmi to niewiarygodnie, ale tak jest. Były przypadki gdy lekarze mówili – u tego pana trzeba czekać 6-12 miesięcy, zanim nastąpi jakakolwiek poprawa. Po podaniu tej mieszanki w ciągu 24 godzin pacjent ubierał się i wychodził.

W przeciągu kilku dni całkowicie potrafi zniknąć bardzo ciężka depresja, w niektórych przypadkach po prostu cofa się choroba Alzheimera, odpowiednio spore dawki leczą schorzenia oczu wynikające z braku ukrwienia – no cóż, kto nie wypróbuje, nie uwierzy. Cayenne kosztuje 2 zł, miłorząb – troszkę więcej, ale dalej są to małe pieniądze

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ